Liga: Bruk-Bet Termalica – Cracovia – 1:2 (0:0) – Podwójne uderzenie

Liga: Bruk-Bet Termalica – Cracovia 1:2 (0:0)
Koniec meczu:
sobota, 28 sierpnia 2021 r., godz. 12:30
Stadion Bruk-Bet Termalica Nieciecza

W tym miejscu oraz na naszym profilu fb.com/terazpasy  przekazywać będziemy najważniejsze informacje z meczu, a po jego zakończeniu zamieścimy relację z meczu oraz bezpośrednie transmisje z konferencji prasowej oraz pomeczowych wywiadów.

Śledź przebieg tego meczu na fb.com/terazpasy   

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Cracovia 1:2 (0:0)

  • 0:1 – 56 min. – van Amersfoort
  • 0:2 – 68 min. – van Amersfoort
  • 1:2 – 79 min. – Czarnowski

Bruk-Bet: Loska – Grzybek (77 Czarnowski), Tekijaski, Putwicew – Orzechowski (65 Terpiłowski), Hubinek (77 Bonecki), Radwański, Stefanik, Hlousek – Gergel (65 Zeman), Mesanović (65 Modelski).

Cracovia: Hrosso – Rapa, Jugas, Rodin, Pestka – Hanca (82 Sadiković), Knap (82 Myszor), van Amersfoort (89 Loshaj), Knap, Siplak (75 Rocha) – Alvarez (89 Piszczek).

Sędzia: Łukasz Kuźma (Białystok)

Żółte kartki: Gergel (45), Grzybek (59, faul) – Siplak (44, faul), Hrosso (64, niesportowe zachowanie), Rodin (90+1, niesportowe zachowanie).

Widzów: 3582.

Podwójne uderzenie

Cracovia w meczu 6. kolejki PKO Ekstraklasy wygrała z Bruk-Betem Termalica Nieciecza 2:1 (0:0).

Można było mieć poważne obawy przed tym spotkaniem, pamiętając poprzednie występy Biało-Czerwonych w Niecieczy. Podopieczni trenera Probierza zaprezentowali się jednak tym razem z naprawdę dobrej strony.

W okresie pierwszych 22-23 minut meczu na boisku trwa bezdyskusyjna dominacja Cracovii. Pasy stwarzają dogodne sytuacje zarówno po szybkich kontratakach, jak i po wysokich odbiorach na połowie rywali, podczas gdy gospodarze mają problem z wyjściem z własnej połowy.

W pięciu pierwszych minutach dwie dobre kontry wieńczą niedobre dośrodkowania. W 6. minucie Alvarez decyduje się na strzał z boku pola karnego – piłka odbija się od nogi obrońcy i wychodzi na róg. Chwilę później po rzucie rożnym gospodarze ponownie są w sporych opałach, ale defensorom ostatecznie udaje się wyjaśnić sytuację.

Następna akcja Cracovii to świetna kontra wyprowadzona przez grającego pierwsze skrzypce Lusiusza: dośrodkowanie z boku boiska Hanca odgrywa natychmiast na strzał do Alvareza, ten z kolei uderza z pierwszej piłki z około 18 metrów, ale wysoko nad bramką.

W tym fragmencie gry wszelkie zapędy ofensywne Bruk-Betu są po profesorsku “kasowane” przez obrońców Pasów – dobre zawody rozgrywają zwłaszcza pewni i skuteczni w swych poczynaniach stoperzy: Rodin i Jugas. Dość powiedzieć, że dopiero w 17. minucie piłka zostaje przez miejscowych wrzucona w pole bramkowe Cracovii, lecz ląduje prosto w rękach Hrosso.

W 18. minucie kolejny popisowy odbiór Lusiusza na 25. metrze przed bramką Loski i podanie do Amersfoorta, który samym przyjęciem wypracowuje sobie pozycję strzałową; niestety strzał Holendra jedynie ociera się o górną część poprzeczki. W 23. minucie ponownie wysoko piłkę wysoko odbiera Lusiusz, który był w tym okresie bezdyskusyjnie pierwszoplanową postacią na boisku.

Od 23 minuty sytuacja powoli zaczyna się z zmieniać: najpierw Tekiaski pozostawiony zbyt długo samemu decyduje się na strzał z około 30 metrów. I trzeba powiedzieć, że jest to strzał kapitalny: piłka leci w samo “okienko”, lecz nie zasłonięty przez nikogo Hrosso widząc lecącą z daleka piłkę bez problemów odbija ją na róg. Chwilę później na skrzydle szarpie Radwański: radzi sobie z Hancą oraz z Rapą i dośrodkowuje piłkę na drugi metr przed bramką – sytuację ratuje doskonale ustawiony Rodin, ekspediując futbolówkę w pole.

Cracovia przez dłuższą chwilę nie może wrócić do swojej dyspozycji z początku meczu. Zawodnicy zbyt szybko starają się konstruować kontry, zbyt szybo zagrywają piłki, czym siłą rzeczy napędzają też grę Bruk-Betu.

W 34. minucie groźna akcja gospodarzy przerwana perfekcyjną, czystą interwencją Rodina w polu karnym, po której Bruk-Bet uzyskuje rzut rożny. Z rogu dośrodkowuje Gergel, a do uderzenia z pierwszej piłki na 15. metrze dobrze składa się Radwański, jednak chybi celu.

W odpowiedzi Cracovia konstruuje ładną akcję na skrzydle: mierzone dośrodkowanie Siplaka trafia wprost do Amersfoorta, a ten z pierwszej piłki uderza – podobnie jak chwilę wcześniej Radwański nie trafia jednak w światło bramki.

W 40. minucie nieco desperacka wrzutka Orzechowskiego z linii końcowej boiska spada w okolice poprzeczki, więc Hrosso dla pewności decyduje się na wybicie jej na rzut rożny. Jak się okazało to dobra decyzja: z rogu gospodarze nie stwarzają zagrożenia. W 44. minucie Gergel fauluje Alvareza i otrzymuje za to żółtą kartkę. Dwie minuty później na bramkę gospodarzy uderza Hanca, ale z uwagi na nieczysto trafioną piłkę strzał leci wysoko ponad bramką. W ostatnich sekundach doliczonego do pierwszej połowy czasu gry Gergel mający już na koncie żółtą kartkę walcząc o piłkę uderza Rodina pięścią w twarz – sędzia odgwizduje przewinienie, trudno jednak powiedzieć z jakiego powodu Gergerl nie zostaje ukarany kolejną żółtą kartką.

I tak można podsumować pierwszą część stwierdzając, że Pasy pozostawiły po sobie lepsze wrażenie, ale nie miało to żadnego przełożenia na wynik który wciąż był bezbramkowy.
Ponieważ jednak Cracovia wyglądała w dniu dzisiejszym na drużynę, która wybrała się do Niecieczy nie na wycieczkę krajoznawczą, lecz w celu skompletowania trzech punktów podopieczni Michała Probierza tuż po przerwie od razu ruszyli do kolejnych konkretnych ataków.

W ciągu pierwszych czterech minut Pasy oblegały bramkę Loski, wykonując niemal pod rząd cztery rzuty rożne, z których dwukrotnie bliski zdobycia gola po uderzeniu głową był Rodin. Przy pierwszej próbie obrońcy Biało-Czerwonych piłka zmierzająca w światło bramki przypadkowo trafiła w tył głowy Putiwcewa, przy drugiej strzał poszybował nad poprzeczką.

Na odpowiedź gospodarze zdobyli się dopiero w 51. minucie, gdy po faulu Rapy przed polem karnym wykonywali oni rzut wolny. Udało im się nawet strzelić do siatki Hrosso, jednak już po gwizdku – sędzia odgwizdał bowiem wcześniej faul na Siplaku.

W 54. minucie pierwsze poważniejsze zagrożenie pod bramką Cracovii – płaski strzał Gergela, czujnie wybija na róg Hrosso pomimo, że był on w tej sytuacji nieco zasłonięty przez obrońców. A róg ponownie nie jest już dla defensorów Pasów wielkim wyzwaniem.

Wreszcie Cracovia dopina swego i czyni to w naprawdę ładnym stylu. Podręcznikową wręcz akcję przeprowadza tercet: Alvarez-Pestka-van Amersfoort. Pierwszy z wymienionej trójki we wspaniały sposób ściąga na siebie uwagę dwóch rywali, po czym posyła pomiędzy przeciwnikami świetne “podcięte” podanie do wybiegającego skrzydłem Pestki. Pestka z kolei dośrodkowuje idealnie w punkt: miękko i wprost na głowę wbiegającego w tempo bez jakiegokolwiek krycia van Amerfoorta (desperacko próbował go dogonić Radwański, jednak był w tej sytuacji zbyt spóźniony). Pellemu nie pozostaje nic innego jak ze spokojem wykonać wyrok na pozostawionym bez wsparcia Losce: Cracovia w 56. minucie meczu obejmuje prowadzenie.

Krakowianie starają się pójść za ciosem: w 59. minucie piłkę odbiera wysoko Knap, następnie idzie na przebój – jest faulowany i Cracovia otrzymuje rzut wolny w niebezpiecznej odległości od pola karnego; ale tym razem nie jest w stanie go dobrze wykorzystać.

Widać jednak z każdym tego typu stałym fragmentem, że repertuar wykonywania rzutów wolnych znacznie się u Pasiaków rozszerzył: rywal przekonany o tym, że piłka będzie z boku boiska od razu słana w pole karne kilka razy srodze się na tych przewidywaniach zawiódł.

Wkrótce zresztą podrażnieni niekorzystnym obrotem wypadków i swoją bezradnością gracze Bruk-Betu jeszcze bardziej zaostrzają i tak dość już ostrą grę, nad czym z każdą minutą coraz bardziej traci panowanie niedoświadczony sędzia Kuźma. Mnożą się faule – arbiter niektórych w ogóle nie wychwytuje, bądź też z niezrozumiałych zupełnie powodów nie karze zawodników gospodarzy żółtymi kartonikami w sytuacjach ewidentnych.

W 61. min strzału z dalszej odległości – tak zresztą wyglądały praktycznie wszystkie próby Termalici w tym meczu – próbuje Putiwcem, lecz Hrosso ponownie jest na posterunku. Chwilę później brutalny faul Grzybka na Pestce kończy się “źółtkiem” dla gracza miejscowych. Kartkę otrzymuje także protestujący w obronie kolegi Hrosso, który ściera się też z najostrzej grającym tego dnia piłkarzem Niecieczy, Gergelem. Widząc co się dzieje reaguje trener Lewandowski: zmienia on doświadczonego Słowaka, który z uporem pracuje na to by wylecieć z boiska (mimo, że jest on jednocześnie jednym z najlepszych w szeregach Bruk-Betu pod względem walorów czysto piłkarskich) i zastępuje Zemanem.

Nie mija kolejnych kilka minut, a Cracovia zdobywa gola na 2:0. Alvarez z rzutu wolnego zagrywa do wybiegającego skrzydłem Knapa, czym całkowicie myli szyki gospodarzy. Knap, podobnie jak wcześniej Pestka, dośrodkowuje wprost do Pellego, a Holender strzela drugiego gola. Do upewnienia się, że bramka padła jest potrzebna jeszcze wideoweryfikacja, ale VAR nie ma wątpliwości: bramkarz Niecieczy wygarnął piłkę już zza linii bramkowej.

Termalica w odpowiedzi rzuca się do jeszcze bardziej desperackich ataków, Cracovia czyha na kontry, jednak przesuwa się momentami zbyt głęboko do defensywy. Wciąż jednak gospodarze nie są w stanie stworzyć zagrożenia w obrębie pola karnego Pasów, gdzie króluje duet Jugas – Rodin.

W 74. minucie szczęścia próbuje Stefanik: uderza z daleka, jednak prosto w Hrosso.
 Więcej farta, a może przede wszystkim umiejętności, wykazuje jednak kilka minut później wprowadzony na boisko Czarnowski, który z 25. metrów strzela perfekcyjnie tuż przy słupku i nawet świetnie dysponowany Hrosso musi skapitulować.

Mimo, że gospodarze nie mają już nic do stracenie i rzucają do ataku wszelkie siły mają w ostatnich minutach w zasadzie tylko jedną groźniejszą okazję, którą warto byłoby odnotować: w 81. minucie przed polem karnym wykonują oni rzut wolny, po którym Putiwcem strzela mocno, lecz Hrosso piąstkuje piłkę.

Mimo doliczenia aż sześciu minut do podstawowego czasu gry ten ostatni kwadrans należy określić jako najbardziej chaotyczny w całym meczu: gospodarze wykazując wielkie chęci wykazywali jednak zbyt mało pomysłu, by przełamać zaangażowanie, determinacje i przede wszystkim dobra organizację Pasiaków.

Warto też na marginesie dzisiejszego widowiska pokusić się o kilka indywidualnych wyróżnień. Zasługuje na nie z całą pewnością duet środka obrony: Jugas i Rodin (ten drugi dodatkowo niemiłosiernie sponiewierany przez gospodarzy wszelkimi możliwymi falami).

Fakt, że Termalica praktycznie wszystkie swoje groźne strzały oddawała zza szesnastki absolutnie nie jest przypadkowy. W bramce, przy owych strzałach z daleka w większości bardzo pewnie spisywał się Hrosso.

Kolejny zawodnik, którego praca w tym meczu zasługuje na wyróżnienie to Lusiusz, który dwoił się i troił, zwłaszcza jeśli chodzi o skuteczną pracę przy odbiorze piłki. Kolejny raz dobrą dyspozycję potwierdził Alvarez, który “maczał palce” przy każdej z ostatnich czterech ligowych bramek Cracovii – choć nie strzelił żadnej z nich, to jednak można powiedzieć, że każdą z nich w mniej, lub bardziej znaczący sposób zainicjował. Ciepłe słowa należą się też młodzieżowcowi Knapowi, dla którego był to dopiero piąty występ w najwyższej klasie rozgrywkowej (a drugi od pierwszej minuty) i który zapisał na swoim koncie pierwszą ekstraklasową asystę. No i na koniec trzeba odnotować, że Pelle dzięki dwóm bramkom strzelonym w Niecieczy cichaczem wysunął się na pozycję samodzielnego lidera klasyfikacji strzelców Ekstraklasy.

Tym samym Cracovia po raz pierwszy w historii starć z Bruk-Betem wywozi z Niecieczy cenne trzy punkty, dzięki którym Pasy przesunęły się na miejsce 10., znacząco zmniejszając swą stratę punktową do zespołów zajmujących czołowe lokaty.

Z pewnością wszystko to nie stanowi jeszcze powodu do hurraoptymizmu, ale też spisywanie tego sezonu na straty – w czym też niektórzy już zdążyli się zagalopować – również nie ma żadnego uzasadnienia. Po ostatnich dwóch kolejkach jedyne czego można żałować to przerwa reprezentacyjna, która spowoduje, że do następnego meczu ligowego Cracovia przystąpi dopiero za dwa tygodnie.

depesz

Dodaj komentarz